niedziela, 22 grudnia 2013

Królestwo zwane Jedno


Czyli opowieść o królewiczu Janie


 Wiele lat minęło od napisania tego eseju, który od 2006 roku był publikowany w kilku miejscach. Powstał w wyniku współpracy z aniołami, w odpowiedzi na pytanie co my tutaj robimy, czy powrócimy do domu...

Dowiedziałam się wtedy, że nie ma powrotu do domu, ponieważ DOM wraz z całym majestatem spłynie do naszych serc... tylko trzeba dokończyć uporządkowanie królestwa dualizmu.
Artykuł istnieje również na moim starym blogu... tu go tylko przypominam.

Posłużę się legendą, która pomoże zrozumieć co chcę przekazać.

Od zawsze istniało Królestwo zwane Jedno.

W tym królestwie był Król, Królowa ich dziecko oraz lud - a wszyscy oni stanowili Miłość, a wszystko to stanowiło Jedno. Tak więc całe królestwo stanowiło Jedno.

Król i Królowa bardzo kochali mądrą miłością swego syna i pozwalali mu zwiedzać całe Królestwo i poznawać je po najdalsze zakątki i krańce - całkiem bez ograniczeń.
Młody królewicz Jan -tak nazwałam dziecko - podróżował i ze zdziwieniem rosnącym stwierdził, że gdziekolwiek zawędruje i tak spotyka Jedno i w jego odczuciu była to swego rodzaju stagnacja, jakby energie stały w miejscu miast płynąć.
Jako ciekawy młodzieniec rozważał jak może wyglądać "wiele". Tak rozważając dotarł nad brzeg ogromnego oceanu, który też był jedno z resztą królestwa.
Postanowił sprawdzić jak daleko może zwiedzać ocean... zbudował łódź i rozpoczął kolejną podróż. Płynął już długo ... i wciąż był w królestwie Jedno .... brzeg już dawno zniknął za horyzontem, a on był wciąż w królestwie, które znał.
Westchnął głęboko i ... już, już miał wracać. Jednak jego pragnienie poznania czegoś innego okazało się tak wielkie, że zrealizowało się w najmniej oczekiwany sposób.

Nagle na oceanie powstała ogromna i silna ściana ognia ... potężny wir, który wciągał łódź Jana. Na to Jan nie był gotowy ... pojawił się po raz pierwszy STRACH połączony z paniką. Z wszelkich sił próbował wydostać się z tego zjawiska i powrócić do dobrze znanego Królestwa Jedno. Niestety moc była tak potężna, że porwała łódkę wraz z Janem.
Nastąpiło wielkie rozbicie, rozerwanie Jana na niezliczoną ilość cząsteczek, przy czym każda osobna cząsteczka miała określoną część pamięci i świadomości Jana. Tak rozszarpany na części Jan wylądował w Królestwie Chaosu, dezorientacji. Zrodziło się potężne poczucie winy (i dziś z nim obcujemy), zrodził się groźny cień towarzyszący każdej oddzielonej cząsteczce Jana. We wszystkich tych cząsteczkach żyła jeszcze pamięć Królestwa Jedno, jednak cień sprawił, że czuły się oddzielone i bardzo cierpiały. Ostatecznie wszystkie cząsteczki Jana postanowiły, każda na swój własny sposób( już były w energii oddzielenia) powrócić do tego co mgliście pamiętały jako Jedno.

Wszystkie one tęskniły za świetlistym królestwem, jednak powrót okazał się niemożliwy.
Tak cząsteczki uzyskały świadomość odrębnego Ja. Te nowe istoty powstałe po rozbiciu Jana zaczęły między sobą walczyć o moc i energię, bo utraciły świadomość połączenia z całością Ducha. One miały nadzieję, że jeśli pochłoną moc innych, to zdołają przekroczyć ścianę ognia. Trwało długo to bezlitosne zmaganie i... nie była to skuteczna droga.
Pojawiło się zrozumienie, że powrót jest niemożliwy tak samo, jak dalsze życie w warunkach zagrożenia, wojny i wszystkich wytworzonych nisko wibracyjnych emocji.
Rozbite istoty postanowiły porozumieć się. Utworzyły po raz pierwszy od przejścia ściany ognia, wielkie zgromadzenie. Po zastanowieniu podjęto pewne nowe działania. Na tym zgromadzeniu powołano Archanioły i Anioły i w nich zdeponowano energie mądrości jaka pozostała po rozbiciu Księcia oraz pamięć Jedności. Pozostałe istoty postanowiły przyjąć jeszcze bardziej gęstą postać, czyli instrument biologiczny, warunkiem było zapomnienie tego, co dotychczas przeszły.
Celem Hierarchii Anielskich było służyć wiedzą i miłością każdej istocie, która o to poprosi. Cała ta struktura była na wzór księgi mądrości, którą otwierało na właściwej stronie pragnienie istoty wyrażone słowem "proszę".
Następnie rozbite istoty postanowiły, z braku możliwości powrotu, stworzyć jakieś godne warunki życia w tym chaosie. Zaczęły zagęszczać energię tworząc to, co znamy jako materię.

Przez eony naszych lat i niezliczoną ilość wcieleń (instrumenty biologiczne ulegały zniszczeniu) budowały drugi krąg stworzenia, w którym obecnie żyjemy, zwany Dualizmem.
W królestwie Dualizmu nie ma jedności (jak dotąd), zawsze gdzie było Światło był też Cień.

Jako potomkowie księcia Jana wciąż poszerzaliśmy świadomość, z pokolenia na pokolenie, a obecnie już nawet z roku na rok. Tak więc całe nowe królestwo Księcia Jana znalazło się w obecnym miejscu, gdzie dzięki zdobytej świadomości uczymy się integracji... łączenia przeciwieństw w jedno.

A w Królestwie Jedno, po wypadku księcia Jana, energia powoli przestawała płynąć, całe królestwo popadało w stagnację i uśpienie. Taaaaaak - Życie jest ciągłym ruchem, zmianą, płynnością - inaczej energia zwalnia aż do całkowitego bezruchu. Ponownie energię można wprawić w ruch przez jej rozszczepienie, czego dokonał książę Jan.

Cząstką Księcia Jana jestem ja, jesteś ty i wszyscy, którzy zamieszkujemy Królestwo Dualizmu (nie tylko ziemianie).

Przy przejściu przez ścianę ognia powstało wielkie poczucie winy, strach i wiele, wiele innych emocji - nazwaliśmy to grzechem, upadkiem. Do dziś większość z nas wytyka sobie ten "grzech" jako błąd.

Okazało się jednak, że ten błąd, ten grzech to też błogosławiona Miłość tyle, że trudniejsza.

Z życia na życie ziemskie uczyliśmy się jak stosować mądrość zdeponowaną w Hierarchii Aniołów w warunkach ograniczeń materii. Metodą prób i błędów doszliśmy do tego momentu, w którym anioły przekazały całą wiedzę ludzkiej świadomości. Wielu z nas, na poziomie świadomym a jeszcze więcej na podświadomym, zna Wielkie Prawa Wszechświata. Jest to teraz wielki czas przebudzenia i działania zgodnie z tymi Prawami.
Jest to czas, w którym szykujemy Królestwo Dualizmu do wielkiego zdarzenia jakie jest przewidziane - poszerzenie lub zstąpienie Królestwa Jedno w stworzony przez nas świat dualizmu

.
W każdym z obecnie wcielonych budzi się prapamięć. Cala dotychczasowa karma wraca TERAZ do swoich twórców, by każda jednostka mogła zrównoważyć, przywrócić równowagę tym energią, które uparcie trzymamy przy sobie tworząc zbędny nadmiar.

Aby przybliżyć zrozumienie ewolucji człowieka, celowo użyłam symbolicznego myślenia. Jest w tym ciekawa rzecz ułatwiająca zrozumienie skąd się wzięły te najniższe i najcięższe emocje i że służą one materializacji Energii Ducha, energii Ki , Reiki czy jak chcesz nazwać tą niepojętą do końca Energię Miłości.

Każdy obecnie żyjący człowiek jest na tej planecie w określonym celu, a wszyscy razem mamy podnieść wibrację i świadomość planetarną do wyższych częstotliwości. Dokonać tego możemy tylko poprzez integrację wszystkiego czym jesteśmy, bez oceny typu dobro - zło.

Jak tego dokonać ?
To już wymaga osobistego zaangażowania, nakierowania własnej wolnej woli oraz determinacji. Wtedy pojawią się możliwości oraz ludzie, którzy samodzielnie przeszli tą drogę. Tak, przetarli szlaki dla innych i w Miłości dzielą się własnym doświadczeniem by pomóc tym, którzy chcą też wyruszyć w tą podróż.

I tak to jest.
Z szacunkiem pochylam się nad każdym

Hania Fateha Gerlanda Anillach

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Systemy operacyjne człowieka



Czyli slow kilka o ego i internecie


Mam przekazać to co mi było pokazane... długo zwlekałam bo i nie wiedziałam jak ubrać w słowa obrazy....trwało to prawie od początku grudnia.


Tak się złożyło, że wczoraj, na spotkaniu klubowym, opowiedziałam... znalazłam słowa... więc teraz przeleję je na papier. Temat jest dość trudny, bo zawiera w sobie ostrzeżenie... jednak zacznę od początku.

Przy pierwszym stwarzaniu człowieka ziemskiego, który ewoluował do obecnej postaci... obdarowano go doskonałym systemem operacyjnym, my nazywamy ten system EGO.
Tak więc człowiek był odciążony od myślenia o oddechu, pompowaniu krwi, rozkładania pokarmów na potrzebne składniki... i wszystkich tych „automatycznych” funkcji. Ten system miał jeszcze jedną funkcję, którą rozpoznaliśmy i rozwinęli w procesie trwającym wiele epok ewolucji świadomości.
Otóż ego miało za zadanie wykonywać wszystkie marzenia, potrzeby duszy. W skrócie wyglądało to tak :
dusza chce banana....a ego znajduje miejsce gdzie są banany i przemieszcza biologię w to miejsce.
Przyznacie, że taki system operacyjny jest bardzo pożyteczny … jednak ludzie weszli w stadium rozwijania świadomości i rozpoczęły się najróżniejsze eksperymenty.... aż dziś mamy byt zwany ego, który tyle nam pomaga, co i szkodzi.
Jak do tego doprowadziliśmy?
Otóż co raz więcej swojej świadomości przekazywaliśmy temu systemowi operacyjnemu, aż stał się samoświadomym bytem... a my już nie mieliśmy nad nim kontroli i to na własne życzenie.
Od wielu setek lat wszyscy jesteśmy jakby zanurzeni w tym systemie, który tworzy zbiorowe pole świadomości Ziemi... i nie ma tu znaczenia czy jesteś tego świadom czy też nie.
Jakby tego było mało, pozwoliliśmy bandyckim cywilizacjom jeszcze bardziej zainfekować ten system, tak że większość z nas jest sterowana jak kukły na scenie... wykonuje obce scenariusze i jeszcze mamrocze o wolnej woli.

Właśnie teraz doświadczamy naszej twórczości, że tak powiem każdy ma skosztować tego co tworzył... od tego nie ma odwołania. Wszelkie lamenty o niesprawiedliwości są zwykłą ściemą... bo właśnie sprawiedliwość pozwala tworzyć co tylko chcesz i wymusza skosztowania swoich tworów... wtedy i tylko wtedy możesz wyciągnąć właściwe wnioski i inaczej postrzegać życie.

Na szczęście ten etap ewolucyjny właśnie na naszych oczach dobiega końca i jesteśmy jakby w szpagacie między starymi a nowymi kodami informacyjnymi … algorytmami... czy nawet paradygmatami.

To jest czas, gdy mamy szansę oddać WSZYSTKO, by objąć na nowy sposób wszystko.

Jednak tu już nie ma kompromisu... wszystko albo nic, więc jak chcesz najmniejszy pyłek starego zachować, to możesz... jednak wiec, że nie przejdziesz weryfikacji i do nowego nie zostaniesz dopuszczony.
No i kolejny obraz... okazuje się, że tym impulsem do zakończenia starego było powstanie internetu … tak, tak... nasza świadomość na tyle się rozwinęła, że mógł zaistnieć i rozwinąć się internet.
I tu pokazano mi analogie do EGO... tak jak ono i internet jest tylko systemem obdarzanym naszą świadomością i w obecnym etapie nie jest jeszcze samoświadomy... po prostu jest a my w różny sposób z niego korzystamy.

Ostrzeżenie dotyczyło właśnie sposobu korzystania z internetu. Istnieje niebezpieczeństwo, że człowiek odda prawo decyzyjności temu systemowi … uczyni go tym samym samoświadomym, straci kontrolę nad nim. I stanie się tak jak i z ego... najpierw służyło człowiekowi a teraz człowiek (a przynajmniej większość) służy ego.
W przypadku internetu skutki mogą być katastrofalne dla całej ludzkości. Wyobraźmy sobie, że zaczniemy stwarzać maszyny zastępujące pracę rąk ludzkich. Następnie maszyny będą zarządzane drogą internetową i zaczną swoje panowanie.
Oczywiście nie będzie to w mgnieniu oka... potrwa pewnie kilka pokoleń, więc efekt końcowy nie od razu zobaczymy zmysłami cielesnymi... duchowymi tak, jednak to wymaga utrzymania właściwych wibracji, uważności i jeszcze więcej... i po prostu zwykłe lenistwo czy raczej niechlujność i ignorancja skierują nas na ścieżkę „wygody”.

Podam taki naiwny przykład...kiedyś czytałam o aferze w Ameryce, bo powstały super lodówki, które dbały o produkty. Miały taki program, że utylizowały przeterminowaną żywność i same składały zamówienie, gdy któryś produkt się skończył. Nie pamiętam jakiego produktu dotyczyła afera, więc podam zmyślony. Tak więc z programie były zapisane określone marki serów, a właściciel lodówki postanowił przejść na jedzenie jogurtów...więc samodzielnie zrobił stosowne zakupy, włożył do lodówki i zadzwonił po osobę, która dokonuje zmian w programie... ze zdumieniem stwierdził, że lodówka natychmiast utylizowała zapas jogurtów i dokonała zamówienia serów, pokazując tym samym kto tu rządzi.
Wiem, to banalny przykład … jednak rozwój techniki i technologii wciąż następuje i nie trudno wyobrazić sobie jak to może przebiegać w innych dziedzinach.

Kiedy cykl dobiegać będzie końca, ponownie urodzimy się tu, by osobiście doświadczyć tej „wygody” i możemy być prawie pewni, że będziemy podobnie jak dziś na ego... burzyć się na te trudy jakich przyjdzie nam doświadczyć.

Życzę głębokiego przemyślenia tego ostrzeżenia... zrozumienia, że nie powinniśmy oddawać swego prawa decyzyjnego systemom operacyjnym, choćby najwspanialszym... choćby najwygodniejszym... i z tymi życzeniami Was pozostawiam.

Hania Fateha Gerlanda Anillach

środa, 11 grudnia 2013

W drodze do nowego



kwiecista droga



Jesteśmy w bardzo interesującym momencie energetycznym. Teraz nasze ciała biologiczne wykonują heroiczną pracę by przetransportować dostarczone energie.
Jak zwykle w takich sytuacjach pojawia się wiele dyskusji... często na bazie lęku … o tym co dalej, nie brak straszenia apokalipsą i armagedonem … a nawet kolejnym końcem świata.
Często ludzie dyskutują o nadchodzących zmianach i w popłochu zadają sobie wiele pytań. Mają mgliste wyobrażenie o wzniesieniu i często nie mają pojęcia o co chodzi w tym totalnym zamieszaniu i chaosie.
Nie jest moim zamiarem opisywać jak ja to rozumiem, bo każdy człowiek ma własny indywidualny sposób pojmowania. Do tego w każdym z nas jest zdeponowana potrzebna wiedza, trzeba tylko dotrzeć do własnej "skrzyni skarbów".

Ponad rok temu, jeszcze na poprzednim blogu Homoseparatus podzieliłam się pewna

gęsiego i radośnie
  wiedzą... poniższy tekst jest dosłownie przeniesiony.


Ten artykuł piszę z nadzieją, że pokonamy nasze lenistwo i uaktywnimy naszą komunikację z naszym Esencjonalnym JA, naszym Boskim Światłem. Jak tego dokonać? Przekażę sposób proponowany przez Istotę, która jako swe imię podała KROM.

Przedstawiam Jego propozycję :

"Usiądźcie w wygodnej pozycji i pozostańcie w ciszy, oddychając długo i głęboko. W tym czasie zwizualizujcie spiralę srebrno - białego światła, która się unosi nad waszym wirem mózgowym lub inaczej siódmą czakrą. Utrzymujcie wizualizację przez kilka minut. Poczujcie tę energię i pozwólcie jej całkowicie na was oddziaływać. Poczujcie jak wypełnia całe ciało.
Następnie stanowczo ale z respektem i głębokim szacunkiem przywołajcie Esencjonalne JA lub inaczej Boskie Łono, by otoczyło was swoją świetlistą energią.

Pozwólcie aby kolor, który ujrzycie, stał się manifestacją połączenia z Esencjonalnym JA.

Po kilku minutach, w ciszy oczekiwania, wdzięczności i nieskończonego podziwu poproście, aby Esencjonalne JA, w odpowiedni dla was sposób pokazało wam, że wasze wzniesienie następuje.
Odpowiedź otrzymacie w postaci symbolu, koloru. obrazu lub myśli. Każdy otrzymuje ją w inny sposób.
Pozostańcie w ciszy i pozwólcie Wielkiemu, Kosmicznemu, Chrystusowemu JA, otoczyć was swoją energią miłości, pogody ducha, harmonii, ciszy i wewnętrznego spokoju. Pozwólcie waszym uczuciom popłynąć bez oporu, ponieważ będzie to znakiem potwierdzenia, że proces następuje.
Następnie poproście wasze Boskie JA o wyświetlenie się ze świetlistą i energetyczną intensywnością w was i połączenie z waszym polem energetyczno - wibracyjnym. Pozwólcie czasowi i przestrzeni, aby mogło to się wydarzyć.
droga w przestrzeń
Zakończcie wypowiedzeniem oświadczenia:

Z mocą, którą obdarzyło mnie moje Esencjonalne JA, deklaruję wolę przejawienia siły, łaski, przewodnictwa i mądrości w każdym moim działaniu.
Umiłowana Esencjo Światła, proszę, abyś od teraz była obecna w moim życiu, kierując wszystkimi moimi działaniami i tworząc światło i zrozumienie we mnie, tak abym mógł(a) ujrzeć moją nieskończoną i wieczną rzeczywistość. Od teraz, Ty i ja, jesteśmy jednym. Wybieram to i deklaruję wolę, aby tak się stało.
Dziękuję za moc uaktywnienia i połączenia, która pozwoli mi pobierać i przesyłać światło uniwersalnej miłości każdemu i do każdego miejsca.
Niech tak się stanie. "

{ KROM Przesłanie z Wielkiego Centralnego Słońca. Wydawnictwo Nameya 2005}

I pamiętajmy, że w myśl zasady: każde ćwiczenie czyni mistrza, trzeba i to ćwiczenie powtarzać. Jeśli nie możecie każdego dnia, to przynajmniej róbcie to dwa razy w tygodniu. Oczywiście rezultaty każdy odczuje we własnym czasie.
Celem ćwiczenia jest osobiste zaangażowanie się w proces. Robiąc to generujemy i uaktywniamy indywidualną i zbiorową energię ewolucji.

Życzę każdej Istocie aby rozpoznała Kim Jest i dokonała trwałego połączenia wszystkich ciał, łącznie z tym ziemskim... i doznała pełni spokojnej radości w codziennym życiu.

Hania Fateha Gerlanda Anillach

piątek, 29 listopada 2013

Konstelacje rodzinne


Czyli czym skorupka za młodu nasiąknie …




Często od starożytnych czasów powtarzane jest, że mamy w sobie informacje o siedmiu pokoleniach i to co robimy będzie się przejawiać przez kolejnych siedem pokoleń. To nie jest przekleństwo tylko taka jest prawidłowość.

Dla nas ma to być wskazówką czym w dzieciństwie się wypełniliśmy … i co przekazujemy kolejnym pokoleniom. Jest to tak banalnie proste, że nie dostrzegamy tej prawdy w swoim życiu.

Jednak kiedy patrzymy na wielopokoleniową rodzinę, to wyraźnie widzimy, że wszyscy członkowie postępują zgodnie z jakiś wzorcem … mogą się między sobą nie zgadzać, irytować się na siebie... a jednak ich odruchy są zawsze niezmiernie podobne.
Z poziomu ziemskiego człowieka było to niezrozumiale... jednak nauka na tyle się rozwinęła, że już wie skąd ten fenomen.

Przychodzimy na ten świat jako biologiczna rolka czystej taśmy filmowej... na tą taśmę będzie nagrywany nasz film. Najpierw scenariusz... a następnie odegranie tego scenariusza zgodnie z wolna wolą.

Scenariusz.

Jako istota duchowa, przed narodzeniem, układaliśmy sobie plan tego, co chcemy na planecie, w biologicznym ciele, doświadczyć. Wybraliśmy sobie określonych rodziców, rodzeństwo, krewnych i miejsce oraz społeczność gdzie starujemy. Zawarliśmy kontrakty z innymi duszami co do zadań i ról jakie mają wypełnić w naszym doświadczeniu...
Kiedy taki scenariusz jest gotowy... wszyscy w ustalonej kolejności schodzą na Ziemię... zapada zasłona zapomnienia w świecie duchowym a podnosi się kurtyna w teatrze ziemskim.
Wpisywanie scenariusza, który wcześniej był ustalony odbywa się banalnie prosto... dziecko mniej więcej do szóstego roku życia ma aktywną jedynie podświadomość... to jest podobny stan do hipnozy... wszystko co wpadnie choćby kątem oka w ten stan jest zapisywane... kształtuje nasze postępowanie, nawyki, przekonania.
W tym czasie dziecko dosłownie jak gąbka wodą... nasiąka całym wzorcem zachowań, które mechanicznie, odruchowo powtarza przez resztę życia. Jest to tak silny program, że w dorosłym życiu często dziwimy się skąd pochodzi nasze irracjonalne zachowanie, które widzimy dopiero po fakcie.

Ten cały zapis scenariusza ma głęboki sens z poziomu duchowego... jako istota duchowa chcieliśmy tego po prostu doświadczyć i to na możliwie najwięcej sposobów !!!
Jednak nic nie jest na stałe wyryte w kamieniu, więc i te zapisy w naszym scenariuszu możemy różnie wykorzystywać... do tego jednak potrzebna jest świadomość.
No a świadomość budzi się po szóstym roku życia i powoli się rozwija, dochodzi nawet do etapu buntu i negowania zastanego stanu w swojej rodzinie... jest to okres znany nam jako dojrzewanie nastolatków.

Właśnie w tym czasie najłatwiej dokonać zmian we własnym scenariuszu... pod warunkiem, że się o tym wie... jednak nasze społeczeństwo nikogo tego nie uczy... zaśmieca się głowę młodego człowieka jakimiś datami, nazwiskami, cytatami... często zresztą nie prawdziwymi... jednak nie wiedzą potrzebną, bo ta jest wyśmiewana. Powód jest prosty... jesteśmy globalną społecznością niewolników... garstka „panów”żyje z naszej niewiedzy jak pączki w maśle i zrobią wszystko by ten stan utrzymać
Na szczęście weszliśmy w nową epokę... nowe energii, które czy jesteśmy tego świadomi... czy nie... wyciągają ukrytą w naszym wnętrzu prawdę. Co z tą wiedzą robimy to już inna bajka.



Dramat jako najukochańsze dzieło.



Sami zobaczcie, czy to nie smutne, gdy człowiek mając już siedemdziesiąt lat, wciąż ma pretensje, że rodzice w dzieciństwie czegoś mu nie zapewnili i on tego teraz nie ma.... gdy pytam, co robił przez czterdzieści lat dorosłego życia, to nie potrafi dać sensownej odpowiedzi... no bo jak się przyznać że tyle czasu zmarnował na użalanie się nad sobą i swoim losem, na złość i gniew... wszystko, tylko nie kreatywne budowanie swego życia???
Na szczęście większość z tych, co do mnie trafiają łyka te własne żaby dzielnie i zaczyna radośniejsze tworzyć życie... zaczyna żyć.



Jak można sobie pomóc w przejściu do innego rodzaju sztuki



Tak więc kochani, całą wiedzę o sobie mamy zapisaną we własnym wnętrzu... zrozumieć te zapisy nie jest łatwo.

Pomagam ludziom w tych studiach poprzez symboliczną wiedzę o aspektologii... jednak jak na każdych studiach trzeba już coś wiedzieć a właściwie to czuć przepływ energii, to jest niezbędne do nawiązania dialogu ze swoją duchową częścią.
Do tego trzeba zarezerwować około 10 dni wolnego... no i trochę kasy... jak sami widzicie, sporo trzeba z siebie dać... na koniec dodam, że znaleźć wolne miejsce w grupie nie jest łatwo, bo zajęcia obywają się w małych grupach... najlepiej indywidualnie.
Chodzi o proste zrozumienie swoich energii, bez pomieszania z innymi uczestnikami .. zgrupowanie powyżej sześciu osób już nie gwarantuje tej prostoty, więc i cały trud nie koniecznie przyniesie spodziewane efekty.

Życzę Tobie, byś ujrzał swoją wielkość oraz powiązania z korzeniami własnego rodu.

Hania Fateha Gerlanda Anillach





środa, 27 listopada 2013

ODDECH



Czyli jak oddychasz, tak żyjesz; jak żyjesz tak oddychasz.




Patrzę i nie mogę się nadziwić popularnym i jednocześnie skomplikowanym celom do jakich dążą wręcz na siłę pojedynczy ludzie a nawet całe mniejsze i większe grupy ludzi.

Człowiek obecnej cywilizacji tak daleko oddalił się od natury, że nawet zapomniał o własnym oddechu.

Zwykła obserwacja ludzkiej biologii wystarczy by zauważyć, że człowiek bez jedzenia może obejść się przez wiele dni, tygodni a są i tacy co nie jedzą pokarmów całe lata ... bez picia można obejść się kilka dni, około tygodnia ... bez oddechu tylko kilka minut ... bez reszty 
gadżetów nawet całe wcielenie.

Z tej obserwacji jasno wynika jak ważny, wręcz podstawowy i nie przeceniony jest oddech



Co wiemy o Oddechu Życia? Co wiemy o prawidłowym oddechu? Zgoła nic.
Zaraz po narodzeniu zaczyna się nasza „edukacja', no i zostajemy natychmiast uczeni zarówno tego co przydatne, jak i tego co szkodliwe.

Większość ludzi jakich spotykam prawie nie oddycha lub robi to spazmatycznie
i łapczywie, czyli szkodzi sobie samym nie będąc tego świadomym.

Bardzo rzadko spotykam osobę, która oddycha swobodnie, pełną piersią,
oddechem życia.

To może wydać się niewiarygodne ale jest prawdziwe, że większość naszych
niedomagań bierze się właśnie od tego oddechu traktowanemu niewłaściwie.
A tak na prawdę oddechem możemy wpływać na sprawność ciała,
umysłu i emocji.


Stąd zrodził się pomysł by podzielić się wiedzą opisaną
w książce "Doktor z Lahsy"przez T. Lobsang Rampa.

Oddech jest naprawdę źródłem życia. Zwróć uwagę na swe serce, na puls.
Wyczuj własny puls palcem, a zrozumiesz co mówię.
Puls większości ludzi bije w rytmie: raz, dwa, trzy,cztery, pięć, sześć.
Gdy o tym pomyślisz to zauważysz, że robisz wdech gdy twoje serce
wykonuje sześć uderzeń.

Pełen Oddech

Cokolwiek robisz, nie oddychaj ustami a jedynie przez nos.
Pełny oddech wypełnia powietrzem dolne, środkowe i
szczytowe partie ciała.
Musisz siedzieć lub stać w miarę wygodnie i oddychać przez nos.
Nie możesz oddychać prawidłowo gdy jesteś powyginany i
pozginany. Musisz trzymać kręgosłup prosto.
To cały sekret poprawnego oddychania.
Rozszerz klatkę piersiową, wypchnij żebra na zewnątrz i
potem przesuń w dól przeponę,by wypchnąć dolną część brzucha.
W ten sposób wykonasz pełen oddech.
Masz nabrać tyle powietrza ile zmieścisz, potem masz usunąć całe
powietrze i nabrać ponownie. Przez moment możesz sądzić,
że jest to zawiłe, może ci się nawet wydawać, że jest to za trudne,
nie warte wysiłków. Ale to jest ważne i warte wysiłków.
Wydaje ci się, że nie jest bo jesteś ospały, przyzwyczaiłeś się
raczej do niechlujnego oddychania.
Tak więc nabierz tyle powietrza ile to możliwe i rozprowadź je
po całym ciele w innej postaci, w postaci zwanej praną (KI).
Prana jest siłą życiową. Jest siłą, która pobudza człowieka i
wszystko co żyje.

Istnieją różne tempa wdychania, zatrzymywania i wydychania
powietrza, które spełniają różne zadania.
Jednak eksperymenty z oddechem odłóż aż spotkasz
doświadczonego mistrza.
Samodzielne eksperymentowanie jest bardzo niebezpieczne.
Tu podam jeszcze jeden bezpieczny sposób.

Oddech oczyszczający

Zrób trzy pełne oddechy. Oddechy na prawdę głębokie, najgłębsze
jakie zdołasz.
Wypełnij płuca. Wyciągnij się w górę i pozwól powietrzu wypełnić
płuca.
Teraz po trzecim wdechu zatrzymaj powietrze przez około cztery
sekundy, zwiń usta w trąbkę jakbyś miał gwizdać ale nie nadymaj
policzków.
Wydmuchnij jak najmocniej trochę powietrza przez zwinięte usta.
Dmuchnij jak najmocniej, z siła i pamiętaj - nie wydymaj policzków.
Potem zatrzymaj na sekundę resztę powietrza. Wydmuchnij jeszcze
troszkę z największą siłą.
Zatrzymaj znowu na sekundę i wypuść całe pozostałe powietrze,
aż nie pozostanie ani odrobinka w twoich płucach.
Pamiętaj, w tym przypadku musisz wydychać ze znaczną siłą
przez usta. I pamiętaj - trzymaj rytm serca.
Jeśli nie masz kompetentnego nauczyciela, nie eksperymentuj
z różnymi tempami oddechu ponieważ jest to niebezpieczne, naprawdę.

Stosowanie się do opisanych zaleceń jest bezpieczne, zdrowe i
nic nie może się stać tym, którzy stosują się do instrukcji.


Od siebie dodam, że sama stosuję się do tych zaleceń, co stało się już
dawno moim dobrym nawykiem a efekty, to prawie magia.
Tak więc zacznij oddychać Pełnym Oddechem, oczyść swoje ciało,
umysł i emocje Oddechem Oczyszczającym i ciesz się nową,
wyższą jakością życia.

Ten artykuł od ponad dziesięciu lat służy wielu ludziom... mam nadzieję że jego wznowienie posłuży również Tobie.

Życzę Ci tego z całego serca i w pełni szacunku do twoich wyborów i
decyzji.






Hania Fateha Gerlanda Anillach

czwartek, 21 listopada 2013

EGO czyli JA



Nareszcie przyszło do mnie zrozumienie co do dwoistości natury Ego.

Zacznę od tego, że formy ludzkie, z którymi mamy doczynienia w miejscu rzeczywistości ziemskiej wcale nie muszą być człowiekiem ( pisałam już o tym w "Ale miałam sen"). Dziwnie to brzmi więc zastanówmy się czym jest w istocie człowiek.

Otóż człowiek jest bardzo subtelną, świadomą istotą duchową... jest niematerialny. Jest to ta część wewnętrzna i skomplikowana będąca naszym wnętrzem nie widzialnym dla fizycznych oczu. 

By człowiek mógł doświadczać w tej bardzo gęstej rzeczywistości, został dla niego zaprogramowany niesamowity skafander (ciało biologiczne), który otrzymuje w wyniku miłości ziemskich rodziców połączonej z miłością Rodziców Kosmicznych.

Wyposażony w taki skafander, człowiek może poruszać się po naszej Planecie.

Tak więc ciało biologiczne jest skomplikowanym mechanizmem, "pojazdem dla 
prawdziwego człowieka". Ten nasz biologiczny pojazd jest niesamowicie precyzyjnym mechanizmem wyposażonym w wiele systemów umożliwiających samo odnawianie oraz doświadczanie przez percepcję. Tych systemów jest wiele, są to systemy: trawienny, system oddechowy, nerwowy, .... i wiele więcej.
Aby wszystkie te systemy mogły precyzyjnie współpracować mechanizm został wyposażony dodatkowo w programy działające podobnie do naszych komputerów. Jest to program, najogólniej mówiąc, spinający nasze myśli wraz z przekonaniami oraz emocje, co powoduje określone reakcje a zapis tych zdarzeń znajduje się w podświadomości pełniąc rolę twardego dysku.

Ten program synchronizujący funkcjonowanie wszystkich systemów całości mechanizmu został nazwany EGO. I tak super machina jest jak perpetuum mobile, samo zarządzająca wszystkimi funkcjami biologi i trzeba przyznać, że robi to doskonale.

I byłoby cudownie, gdyby człowiek właściwie korzystał z tego daru. Jednak człowiek korzystając z Wolnej Woli i zdobytej wiedzy z metaforycznego "drzewa dobra i zła" postanowił zwiększyć wydajność tego mechanizmu Ego.

No i zrobił coś, co do dni dzisiejszych jest wielkim problemem zarówno pojedynczej jednostki, jak i całych społeczności Ziemi. Tym czymś było oddanie części własnej Mocy i Świadomości temu systemowi zwanemu EGO. 

To sprawiło, że człowiek opuścił Eden, wylądował na planecie Ziemia i zaczął hodować i do dziś tuczy POTWORA nadal zwanego Ego, który bezlitośnie niszczy swego właściciela.

Nazywam ten sztuczny twór potworem nie bez racji. Wyobraźmy sobie jakikolwiek mechanizm, przykładowo lodówkę. Została zrobiona by żywność zachowywała swą świeżość. Jednak po oddaniu tej lodówce swej Mocy i Świadomości sprawiliśmy, że człowiek po otwarciu lodówki sam został schwytany jako produkt i zamrożony. Cały mechanizm biologiczny został unieruchomiony i dla człowieka stał się bezużyteczny, więc Istota opuszcza ciało ... a lodówka pozostaje gotowa by przy kolejnym wcieleniu ponownie schwytać tego człowieka.
Właśnie tak działa to "ulepszone" Ego. Ono może istnieć tylko tu na Ziemi i gdy Istota... Człowiek... opuszcza biologię, ono staje się bezużyteczne. To dla tego tak boi się „śmierci”

By wyrwać się z tego zaklętego koła trzeba koniecznie wycofać swą własną Moc i Świadomość i w ten sposób powrócić do stanu pierwotnego.
Odebrana Moc i Świadomość zasila ponownie naszą prawą półkulę mózgu umożliwiając ponowne połączenie z całością stworzenia. To umożliwia uchylenie zasłon okalających Prawdę, i opuszczenie strefy lenistwa duchowego
.
Trzeba przebić się przez lęki i strachy jakimi potwór ego trzyma człowieka w destrukcji i działać w pełni świadomie.

Nie jest to łatwy proces, bo znakomita większość społeczeństwa jest w swej zubożałej świadomości utożsamiona z tym sztucznym tworem. Zamieniono naturalny stan bycia "Jestem, który Jestem" człowieka na Ego gonitwę: szybciej, więcej, lepiej oraz na mieć nawet kosztem innych. Jest to działanie zgodnie z ego programami społecznymi.

Przyznam, że sama miałam duży problem z rozróżnieniem co jest z tym ego.

Naturalne ego jako program synchronizujący całość biologi jest niezmiernie potrzebne bym mogła doświadczać życia ziemskiego.

Jednak "ulepszone" Ego jest potworem, którego mamy pozbyć się jak najszybciej odbierając mu całość Mocy i Świadomości, którą sama go obdarzyłam.

Jest wiele metod i technik pomagających przejść ten proces, jednak pierwszym i najważniejszym krokiem jest podjęcie DECYZJI.

I trzeba się liczyć z tym, że jako prawdziwy człowiek mamy wziąć odpowiedzialność za własne decyzje i własne życie.

Pamiętajmy, że mamy żyć w pełni zdrowia, bogactwa i szczęśliwości …

potwór ego robi wszystko by nie dopuścić do takiej radosnej wolności,... bo czym będzie nas straszyć? Trzyma więc miliony ludzików w fałszywym stanie cierpienia, ubóstwa i braku szacunku do siebie i do innych ... w takich energiach potwór rośnie, a człowiek... przegrywa własne życie.

Musimy pamiętać, że decyzja oddania władzy dla potwora może i wręcz musi być zmieniona i to jest możliwe dla każdej żyjącej współcześnie istoty.

Cały wszechświat pomaga tym, którzy taką decyzję podjęli, zmiany elektromagnetyczne na planecie służą właśnie temu rozpoznaniu z kim / czym się utożsamiam.

Życzę nam wszystkim odwagi … wyjścia i zobaczenia Prawdy o sobie, wolnej od programów straszaków … i podjęcia właściwej decyzji.



Kochajmy swoją Istotę, człowieczeństwo ,... a programów maszyny ego używajmy mądrze … wtedy zaczniemy żyć. Zaczniemy BYĆ – CZYNIĆ – MIEĆ, jednak najpierw mamy odebrać całą moc i świadomość jaką oddaliśmy tej części ego potworka.

Na koniec chcę dodać, że ten artykuł powstał kilka lat wcześniej, to nie jest nowość... jednak w tamtym czasie niewielu go zrozumiało. Dziś mamy już inne warunki, w których większość czy to świadomie, czy nie... dąży do spotkania z własnym wnętrzem i mam taką nadzieję, że zrozumienie funkcji ego bardzo może się przydać... jeśli tylko tak wybierzesz.

Jako, że uporządkowałam własne ego w bardzo znaczącym stopniu... mam też sporo doświadczenia, którym podzielę się podczas konsultacji... o ile tylko zechcesz... będzie to dla mnie przyjemnością spotkać się z Tobą.


Hania Fateha Gerlanda Anillach




środa, 20 listopada 2013

SEN


A w nim wykład o człowieczeństwie

Przyroda, naturalny dom człowieka



Miałam sen... ponad pięć lat temu, i dziś przypomnienie bym go przypomniała. Jak zwykle sen był z tych co są jak pełnometrażowy film w kolorze.

Jestem w miejscu bardzo pięknym, w naturalnym otoczeniu. Wśród roślin są rozstawione stoły ... siedzę przy jednym z nich pośród ludzi. 
To spotkanie wygląda jak uczta, wszyscy są radośni. Jednocześnie z pełną pasją coś opracowują... jakby jakieś naukowe zadania. Jestem zdziwiona więc tłumaczą mi, że oni tak pracują.

W pewnym momencie widzę jak dwóch barczystych i silnych mężczyzn z nagimi torsami przynosi nawleczonych przez splecione ręce na drągu.... ludzi, chyba sześciu na jednym drągu.
Były to i kobiety i mężczyźni, wszyscy radośnie uśmiechnięci... kolorowo ubrani w piękne, zwiewne stroje. Na pierwszy rzut oka wyglądali zupełnie tak samo jak i my.

Osłupiałam ... po mojej głowie toczą się najróżniejsze myśli .... jak można tak traktować człowieka???
Lalka, kukła 
Zdziwieni ludzie z mego otoczenia ze śmiechem tłumaczą, że to są niewolnicy i będą sprzątać.... we mnie dalej się kotłuje na takie nieludzkie traktowanie tych niewolników... przecież to są ludzie...

Raptem słyszę śmiech i słyszę tłumaczenie, że ci niewolnicy nie są ludźmi ... oni są jakby odkurzacz, zmywarka  czy inne urządzenie, nie mają duszy urządzenia mechaniczne, nie mają duszy a mają odpowiedni program (pranie, sprzątanie ... i inne).
To są maszyny w ludzkiej formie.
Patrzę na to swoją świadomością i nie wiem jak można odróżnić ludzką formę z programem od Człowieka z duszą

Wyjaśniono mi, że od tego zdarzenia, w którym biorę udział miało miejsce wiele eksperymentów i wiele z nich niezbyt chlubnych. 

Najwięcej zamieszania i kłopotliwych skutków odczuwanych do mojej współczesności zrobiło rozmnażanie robotów przez dodanie ludzkiego nasienia. Sprawiło to, że powstały hybrydy, połączenie człowieka z maszyną i .... rasa ludzka została skundlona ... w formie ludzkiej jest część człowieka i część maszyny.

Do tego zatraciliśmy zdolność rozróżniania co w nas samych jest programem maszyny a co człowiekiem.

Przykładowo maszyna zaprogramowana na sprzątanie ma też ludzkie cechy (np. zdolność rozmnażania) , jednak ego (program) takiego "człowieka" zrobi wszystko aby większość życia latać ze szmatą w ręku i sprzątać, sprzątać, sprzątać. Nie daje sobie takie indywiduum czasu na życie w pięknie i harmonii bo ciągle musi coś robić, być tym zajęte. Inaczej urządzenie jest zbędne.

To jest ta część maszyny w nas i kiedy to sobie uświadomimy ... oznacza to, że nadszedł odpowiedni czas aby zrobić recykling maszyny .... wtedy cały wszechświat nam pomaga w tym powrocie do prawdziwego człowieczeństwa .... uff jest nadzieja, pomyślałam, a wykład trwał nadal.

Postawa więcej robić, więcej mieć i gromadzić, to jest element maszyny w człowieku.

Istotą człowieczeństwa jest : BYĆ - CZYNIĆ - MIEĆ. Jest to świadoma gra a nie udawanie.
Czynić - oznacza zarządzać zasobami, które są wykonywane przez roboty.

Tak więc robić ... działać ... robić, to program maszyny

Tak pojęte człowieczeństwo oznacza : używać tego co prawdziwie chcę, cieszyć się doświadczeniem i puścić je wolno by mogło istnieć własnym życiem ... nie zatrzymywać dla siebie i nie kisić w sobie jak ogórki.

Niewolnik z kolei to robot, program - robić, zbierać, gromadzić, robić, tylko wtedy maszyna ma sens istnienia. Zasobami, które tylko wytwarza robot ...  zarządza człowiek.

Człowiek czyni
Tu dostałam kilka przykładów.

W naszych czasach wiele dyskutuje się o równouprawnieniu kobiet - wśród ludzi takie dyskusje są zbędne, bo obie płcie są sobie naturalnie równe. Więc dyskusja na temat równouprawnienia płci tyczy tylko części maszyny w człowieku.

Inny element niewolniczy to kodeks pracy. Gdy szef firmy jest niewolnikiem i pracownik to niewolnik ... to żeby się nawzajem nie pożarli potrzebny jest sztuczny akt prawny jako proteza. A gdyby porzucić program robota i po prostu zarządzać sercem, kodeks staje się niepotrzebny. Ludzie nie potrzebują kodeksu.

Nie wystarczy mieć formę człowieka aby Człowiekiem być.

Kiedyś nie było wątpliwości, choć roboty miały formę ludzką, że to niewolnik a to człowiek.
Dziś po tym wymieszaniu, nie wiemy a nawet boimy się zauważyć, że w czyjejś formie jest więcej czy mniej maszyny niż człowieka.

Forma to nie jest czysta świadomość.

Jestem człowiekiem (tak mawiamy) jak to dumnie brzmi ! A tak naprawdę rządzi takim człowiekiem niewolnik czyli program ego! Dlatego jesteśmy ciągle zajęci ... a większość z nas nawet nie umie odpoczywać.
Ludzie przeszłych epok
Tylko ludzka świadomość jest gotowa do ewolucji. Mamy formę biologii zwierzęcej ale świadomość człowieka.

Sama forma ciała ludzkiego nie zrobi z nikogo człowieka. Sama biologiczna forma ulega rozsypaniu i wędruje na złomowisko form, cmentarz, z którego ego robot zrobiło kult cmentarny nie bacząc na naukę Jezusa "umarłych zostawcie umarłym, życie jest dla żywych".

Niewolnicy mają taką samą formę tylko zamiast świadomości mają program.

Kim Jestem? Ile jest we mnie człowieka a ile robota?
Czy ja już jestem Człowiekiem ... czy mam już tą ,świadomość?

Cała ta wiedza (?) tak mną zakręciła, że zbudziłam się zadając pytania.

Uff dobrze, że to tylko sen. Choć z drugiej strony tyle jest mechanicznych nawyków w życiu ... i to sprawia, że sama nie doszłam do ładu ze sobą ile w tym śnie było prawdy o mnie samej.

Zapraszam do podzielenia się uwagami.

Hania